Rozmnażanie innych gatunków

Rozmnażam planowo tylko te gatunki rybek akwariowych, które zdecydowałem się hodować jako pożyteczne "towarzystwo" dla bojowników. Są to molinezje Black Molly, platki Merigold oraz prętniki (gurami) miodowe (Trichogaster chuna, te z racji ich rzadkiego wystepowania w hodowlach amatorskich, gatunkowych podobieństw do bojowników i bardzo podobnych wymagań). Czasem jednak, "oczekując" na kolejne tarło bojowników, rozmnażałem również inne gatunki rybek: danio pręgowane, gurami marmurkowe "Cosby" (porażka), skalary marmurkowe "Cosby".


Danio pręgowane (Brachydanio rerio - "frankei")



Zanim zdobyłem swoją parę startową bojownika syjamskiego, postanowiłem "coś rozmnożyć", aby sprawdzić moją gotowość do wykarmienia mikroskopijnego narybku małych ryb ikrowych. Wybór padł na wdzięczne danio pręgowane - odmianę "welonową - frankei", długopłetwą. W pierwszej kolejności zbiornik 70 litrów, przeczyściłem i wymieniłem wodę. Włączyłem ogrzewanie na temperaturę 25 st.C. Na dno zbiornika, o podłożu "żwirkowym", położyłem siatkę pochodzącą z opakowania cytryn (podwójną warstwę) służącą za "ruszt ikrowy". Siatkę przymocowałem do dna kamykami. Do wody dodałem dziesięć kropli zieleni malachitowej (środek bakteriobójczy - przeciw pleśnieniu ikry). Wpuściłem do zbiornika dwa samce i jedną samicę. Na drugi dzień od rana rozpoczęły się "harce". Samce ganiały za samiczką jak oszalałe. Pod koniec dnia samica uciekała już na powierzchnię wody. Wymieniłem ją więc na inną. I następnego ranka znów się zaczęło od nowa... Wieczorem wszystkie rybki odłowiłem. Z niecierpliwością oczekiwałem na rezultaty tarła.. Po dwóch dniach zauważyłem na brzegach akwarium setki punkcików z mikro-ogonkami przyklejonych do szyb. Użyłem lupy powiększającej i mogłem jednoznacznie stwierdzić: to były setki małych larw-rybek !! Poprzedniego dnia przygotowałem tzw. "zieloną wodę", aby otrzymać pierwotniaki do pierwszych karmień narybku. Przygotowałem również zółtko jaja kurzego, ugotowane, zasuszone i roztarte. Upłynęły jeszcze dwa dni i zauważyłem, że znaczna część wiszącego narybku zniknęła.Zacząłem uważnie ogłądać wodę i szybko stwierdziłem, że na środku i pod powierzchnią unosi się "chmura" punkcików.
Pipetą wlałem do akwarium ok. 10 ml zielonej wody i ok.10 ml wody z "rozpuszczonym jajkiem". Po dwóch dniach nie było już "wiszących" larw, a stadko pływające było już sporą "chmurką". Tak postępowałem przez całe dwa tygodnie. W akwarium działało cały ten czas przewietrzanie (oczywiście delikatne). Po dwóch tygodniach zacząłęm karmienie "pyłem" płatkowanego pokarmu "Ichtiovit" oraz mrożonym czerwonym planktonem rozpuszczonym w wodzie i mlekiem w proszku (rozpuszczonym w dużej ilości wody). Roztarte na "pył" płatki Ichtiovitu rozpuszczałem w dużej ilości wody, dodawałem mleko w proszku (szczyptę) oraz mrożony "czerwony plankton".Po sześciu tygodniach dietę urozmaiciłem węgorkami "mikro".
Tak wychowałem ok.200 młodych danio pręgowanych, które oddawałem komu były potrzebne, i z których ok.20 szt. mam do dzisiaj.



Porażka z gurami marmurkowymi (Trichogaster trichopterus cosby)

Po pierwszym tarle bojowników, musiałem zrobić przerwę dla Klarci, aby trochę odpoczęła i wzmocniła się. W tym momencie nie miałem jeszcze dorosłych bojowników z pierwszego tarła.Miałem za to dorosłe, piękne gurami "marmurkowe" odmiany "Cosby", trzy samice i dużego 11 centymetrowego samca. Postanowiłem "dać im szansę".Przygotowałem zbiornik tarliskowy 70 litrów: woda na poziomie 16 cm, temperatura 27,5 st.Celsjusza, "roztrzepana" wgłebka i pływająca "paprotka" na powierzchni, kilka kropel zieleni malachitowej oraz kilka sztucznych roślin.Rano wpuściłem samca a wieczorem wpuściłem samicę (jedną z trzech, która według mnie była przez niego faworyzowana). Samiec zaczął budować gniazdo. Do póżnego wieczora trwały gonitwy... Rano znalazłem samicę leżącą na dnie na boku, nieruchomą. Wyłowiłem ją i przeniosłem do innego akwarium. W południe się ożywiła, przyjęła pokarm ale nazajutrz rano znalazłem ją martwą...W zbiorniku tarliskowym samiec zbudował dość duże gniazdo. Przerzuciłem go jednak do zbiornika "towarzyskiego", nie chciałem bowiem tracić następnej samicy. Postanowiłem te ryby obserwować, aby na drugi raz wybór był trafny... Tak się zakończyła moja przygoda z gurami, gdyż miesiąc póżniej samiec (z niejasnych przyczyn), na zawsze "odszedł".

Skalary "marmurkowe" (Pterophyllum scalare)

Rybki te w zasadzie "same się rozmnożyły", bez prawie żadnego mojego udziału. Pewnego południa zauważyłem, że skalary odganiają inne ryby od kącika z filtrem wewnętrznym. Przyjrzałem się i zobaczyłem... ikrę na obudowie filtra (zdjęcie). Ponieważ nie byłem przygotowany na takie zdarzenie (wszystkie zbiorniki były zajęte), postanowiłem nic nie robić i poczekać co będzie dalej... Przecież skalary są pielęgnicami...Ale się rozczarowałem, gdyż amatorem tego "kawioru" stał się zbrojnik Ancistrus Sp., którego skalary nie mogły odgonić, gdyż jest "kolczasty". Następnego dnia rano ikry już nie było...
Potem była ikra na ściance akwarium..., też ten fakt początkowo zignorowałem. Ale po zastanowieniu, postanowiłem Ancistrusa "przesiedlić" do innego zbiornika i dać szansę skalarom, ale w zbiorniku ogólnym... Wyciąłem z zielonej folii (po teczce biurowej) sztuczny "liść" i umieściłem go w rogu zbiornika, po przeciwnej stronie od filtra. Jeden koniec "liścia" zagłębiłem w dnie, drugi oparłem o ściankę. Postanowiłem czekać. Po mniej więcej dwóch tygodniach zauważyłem, że skalary znów odganiają inne ryby od "liścia". Na liściu była znów ikra, mniej więcej 80-100 sztuk. Ponieważ miałem w zbiorniku szczupieńczyki pręgowane - 4 sztuki i nie miałem żadnego wolnego zbiornika, postanowiłem czekać co będzie dalej. Po trzech dniach zauważyłem, że skalary zaczęły "majstrować" przy "liściu" i mogłem zobaczyć maleńkie rybki, które "znikały" w pyszczku rodzica. Drugi rodzic w tym czasie odganiał bardzo skutecznie inne rybki, tak że wszystkie były "stłoczone" po przeciwnej stronie akwarium. Szczupieńczyki nie miały żadnych szans na skosztowanie skalarków. Od tej chwili zacząłem wkraplać do zbiornika ogólnego węgorki "mikro" w dużych ilościach, szczególnie "w kierunku" sztucznego "liścia". Małe, których było ok.50 szt. skupiane były przez "dyżurującego" rodzica w kuli o promieniu 5 cm. Gdy któreś wypływało poza ten "krąg" zostało chwytane do pyska i wdmuchiwane do głównej grupy. Po tygodniu zauważyłem, że małych jest dużo mniej i są tak ruchliwe, że ich drogi pływania nie mogły być śledzone przez rodziców. Zacząłem karmić je dodatkowo sproszkowanym Ichtio-vitem. Któregoś dnia (mniej więcej po 16 dniach), zdumiałem się, gdyż oba skalary pływały spokojnie po całej toni zbiornika, a małe "zniknęły". Szkoda mi się zrobiło narybku, gdy zobaczyłem grubaśne brzuchy szczupieńczyków pręgowanych. Widocznie czujność rodziców zmalała, lub maluchy były już zbyt ruchliwe. Po długiej obserwacji akwarium, znalazłem jednak między roślinami chowające się małe skalarki. Wziąłem małą siatkę i wyłowiłem dwie sztuki, pozostale dwie skonsumowały na moich oczach szczupieńczyki. Skalarki wpuściłem do zbiornika tarliskowego bojowników, gdzie bytowały akurat 3 tygodniowe bojowniczki. I tak z całego miotu wyrosły mi, (na bojownikowym pokarmie), dwa nowe skalary, które obecnie, już prawie dorosłe, "mieszkają" w zbiorniku "bojownikowych panienek".


Molinezje, platki i prętniki (gurami) miodowe

Gatunki towarzyszące rozmnażam planowo tak, by do każdego tarła bojowników były przypisane rybki z tych gatunków. Prętniki (gurami) miodowe na razie "dorastają" i czekają na swoją kolej. Opisy rozmnażania tych gatunków są w odpowiednich zakładkach w głównym menu strony.



Powrót na początek strony     Licznik odwiedzin:
Wszelkie przedruki bez zgody autora - zabronione