| |||
|
Aby dobrze uzmysłowić sobie zasadę działania inhibitorów rozwoju, spróbuję (w dużym uproszczeniu) opisać sytuację w hipotetycznym zbiorniku tarliskowym. Na początek trzeba zrobić kilka założeń. Po pierwsze: inhibitory rozchodzą się (rozpuszczają) w zbiorniku np. w ciągu dnia a rybki mają wystarczającą ilosc pokarmu. Po drugie: niech pojemność zbiornika wynosi np. 8 l wody (po obniżeniu poziomu wody do 10 cm). Po trzecie: niech "normalna" ilość wody na 1cm rybki wynosi 1 litr/1cm długości rybki. Po czwarte: niech para złoży 600 jaj zapłodnionych, umieszczonych w gnieździe. Jaki będzie rożwój sytuacji? Otóż 600 jaj o średnicy 1mm wydzieli w pierwszym dniu ilość inhibitorów równą 600x0,1cm= 60 "centymetro-rybek", co spowoduje potrzebę 60 litrów wody w zbiorniku, dla normalnego wzrostu. Czyli w 8 litrowym zbiorniku zmieścić się może jedynie co ósma rybka. Te pierwsze i najsilniejsze przeżywają, reszta ginie (samiec je "zjada"). Przeżyje więc 8 ltr: 0,1cm= 80 osobników w drugim dniu. Po wykluciu w drugim dniu rybki mają 1,5mm długości. Więc wydzielają one inhibitory w ilości 80 x 0,15cm = 12 centymetro-rybek co powoduje konieczność 12 litrów wody (a jest 8 litrów). Przeżyje tylko 8 ltr: 0,15 cm= 53 rybki w trzecim dniu. Po tygodniu największe rybki osiągają np.10 mm długości, a przeciętnie ok.8 mm. Rybki potrzebowałyby 53 x 0,8 mm = 42,5 litrów wody (a jest 20 litrów- po podniesieniu poziomu wody). Przeżyje więc co trzecia rybka!! Będzie ich 20 : 0,8 cm = 25 sztuk. Po dwóch tygodniach będzie ich 20: 1,2 cm= 17 sztuk, a po trzech tygodniach 14 sztuk. Oczywiście są to obliczenia przybliżone, gdyż w założeniu nie dokonano częściowej podmiany wody. Mechanizm autoregulacji ilości populacji, działa jednak od początku w sposób, który uwzględnia "końcową", optymalną liczbę rybek w danym zbiorniku, czyli ogranicza liczbę wyklutego narybku do 14 sztuk !!! Tylko taka ilość jest w stanie rozwinąć się bez ograniczeń. Tarlaki również otrzymują taką "chemiczno-organiczną" informację, która wpływa na ich podejście do tarła. Gdy zaś tarło jest przeprowadzane po raz kolejny w tym samym zbiorniku (bez wymiany podłoża) skutki działania inhibitorów się sumują i doprowadzają aż do wykluczenia możliwości złożenia ikry przez samicę, lub pożarcia całego miotu. Tak było u mnie, przy tarle piątym, gdy Dalila nie była w stanie złożyć ikry i o mały włos nie zapłaciła za to życiem. W tarle siódmym ta sama samiczka była matką 89 rybek, ale zbiornik tarliskowy był pozbawiony działania inhibitorów !! W rzeczywistości jednak nie wszystkie rybki giną, lecz ich wzrost jest ograniczany (czasem do skarłowacenia włącznie). Widać więc, że aby uzyskać liczny narybek, trzeba głównie walczyć z inhibitorami wzrostu !!! Trzeba naturę "oszukać", stworzyć warunki odpowiadające rozmnażaniu w ogromnym zbiorniku naturalnym, gdzie problem nasycenia inhibitorami nie istnieje. Są na to sposoby, ale dosyć kosztowne i skomplikowane. Można się z nimi zapoznać wchodząc na strony np. profesjonalnych hodowców betta splendens (np.niekodowana strona bcbetta.com) oraz opis rozmnażania profesjonalnego w zakładce Technika rozmnażania, na mojej stronie. Niestety nie mam uprawnień do podawania adresów internetowych profesjonalistów, gdzie z reguły wszystkie informacje są pilnie zastrzeżone i osłonięte "tajemnicą firmową i handlową". Brałem jednak udział w dyskusji między hodowcami-amatorami na ten (w istocie bardzo skomplikowany) temat.Konkluzją główną z tej dyskusji było stwierdzenie, że rola inhibitorów jest bardzo ważna i niecelowym byłoby całkowite wyeliminowanie ich z procesu rozwoju ikry i rozwoju narybku, szczególnie w hodowlach amatorskich, w których nie jest opłacalne stosowanie skomplikowanych układów cyrkulacji wody oraz filtrów biologicznych i ultrafioletowych. W takich warunkach bowiem dochodzi do dużej przeżywalności zarodków słabych i chorych, których eliminacja ze stadka narybku jest prawie niemożliwa we wczesnym okresie larwalnym i z małego narybku. Tą rolę należy pozostawić samym rybkom-rodzicom. Przy braku inhibitorów (a raczej niskim ich poziomie), te funkcje tarlaków zanikają. Dlatego też hodowcy-amatorzy nigdy nie odtworzą warunków biotopu "naturalnego" i wszelkie silenie się na "tarło naturalne" jest tylko mrzonką. Wszystkie tarła w niewoli, w zamkniętych zbiornikach, są tarłami sztucznymi, które nigdy nie będą optymalne dla wszystkich gatunków ryb. Początkujacy hodowcy - amatorzy (bez wiedzy i doświadczenia) wychowują z tarła 20 -50 szt narybku, co w tej sytuacji jest sukcesem hodowlanym. | |||