Jak rozpocząć hodowlę bojowników syjamskich




Jak zacząć hodować bojowniki

Decyzja o hodowli bojownika (-ów) syjamskich nie powinna być pochopna i nieprzemyślana. Bojowniki są rybkami żyjącymi przeciętnie kilka lat i można się do nich przyzwyczaić, a nawet bardzo polubić. Po ich śmierci odczuwa się smutek i żal. Są hodowcy – amatorzy całkowicie zafascynowani tym gatunkiem, do których osobiście należę. Na całym świecie istnieje tradycja nadawania hodowanym bojusiom imion, co w praktyce oznacza szczególne ich traktowanie przez hodowcę. Rybki te także wykazują pewne „przywiązanie” do hodowcy (przeczytaj zamieszczoną poniżej wypowiedź hodowcy Betta, Wayne’a Schmidta: dlaczego lubię Betta Splendens?”). Zanim zrealizuje się marzenie każdego hodowcy-hobbysty-amatora (przeczytaj Raj hodowcy-hobbysty – poniżej), należy rozpocząć z „dolnej półki” i jak najlepiej zapoznać się z podstawowymi potrzebami i wymaganiami tego szczególnego gatunku, który „zawojował” cały świat. Bojowniki syjamskie są rybkami z pozoru bardzo flegmatycznymi, poruszającymi się wolno i jakby leniwie. Ale w okresach szczególnych (walk o terytorium lub w czasie tarła) są szybkie, wojownicze i nieustraszone. Samce, najczęściej w trakcie walki, wolą walczyć „do końca”, czyli do ciężkich ran lub śmierci, zamiast stchórzyć i uciec do kryjówki. Gatunek ten jest też bardzo ciekawy otaczającej rzeczywistości, także poza akwarium, o czym można się przekonać, przykładając lusterko w odległości np. 5 cm od szyby zbiornika. Bojownik natychmiast to zobaczy. Reagują one również na samo wejście hodowcy do pokoju „rybkowego” lub podejście blisko akwarium. Ryby te trzymane w bratersko-siostrzanej grupie nie zabijają się i poza niegroźnymi „ubytkami” płetw, hodują się bez problemów. Ale nie radzę próbować hodować dwóch lub więcej samców, obcych sobie, w tym samym zbiorniku, gdyż prawie zawsze taki „eksperyment” kończy się tragicznie. 

Dlaczego lubię: Bojowniki   syjamskie  (Betta splendens)

„Nie lubię ryb. Jest to dziwne wyznanie, dla kogoś kto rozmnaża i hoduje bojowniki syjamskie, ale jest to prawda.  Akwaria są śmierdzące, hałaśliwe, brudne (przed myciem), a większość rybek, choćby atrakcyjnych z wyglądu, po prostu mnie nudzi, gdyż w przeciwieństwie do kotów i psów, nie prowadzą żadnego dialogu z właścicielem. Ale co jest takiego innego u betta splendens?

Główną różnicą jest to, że niepodobnie do większości ryb, bojowniki aktywnie reagują na swojego hodowcę. Gdy podchodzę do któregoś z moich betta, zamiast bezmyślnego pływania w kółko, on lub ona najczęściej przyglądają mi się, z równie dużą uwagą, z jaką ja przyglądam się jej lub mu. Wkładam palec do zbiornika i natychmiast jest on „sprawdzany”. Nauczyłem moje bojowniki brać pokarm „z ręki”. Niektóre wyskakują z wody i chwytają robaki z kończa patyczka, na którym je umieszczam. Ale najważniejsze jest to, że pomimo braku mięśni „twarzy”, potrafią całkiem dobrze wyrażać swoje emocje. Każdy, kto hoduje bojowniki, łatwo rozpozna, kiedy są niezadowolone z powodu n.p. złego pokarmu.”

Fragment swobodnie przetłumaczonej internetowej wypowiedzi
hodowcy-amatora betta splendens: Wayne Schmidta.

Hodowca bojowników

Zdjęcie po lewej pokazuje hodowcę (hobbystę) betta splendens z USA, w swojej „rybkowej” pracowni. Takich warunków można jedynie pozazdrościć. Całe duże pomieszczenie na tzw. „zerowym” poziomie domu, ogrzewane do 29 st.C. (nie potrzeba stosować grzania poszczególnych zbiorników, tylko tarliskowych), centralna filtracja wody, automatyczna wymiana wody „on-line”, centralne napowietrzanie. Do tego ponad dwadzieścia, różnego typu, zbiorników hodowlanych (w tym trzy tarliskowe, ponad 100 tareł/rok). To jest prawdziwy raj dla hodowcy – amatora !! Ale USA to nie Polska, u nas utrzymanie takiego raju (prąd, woda, ogrzewanie) kosztowałoby ok.900 zł/miesięcznie. C’est la vie!

Co trzeba wiedzieć na początek

Zanim nabierze się własnych doświadczeń z hodowli bojowników, trzeba zapoznać się z podstawowymi danymi tego gatunku, które choć należą do rodziny ryb labiryntowych, mają swoje specyficzne cechy gatunkowe. Panuje obiegowa opinia, rozpowszechniana w sklepach ZOO oraz w różnych forach internetowych, o niskich wymaganiach tego gatunku, co do jakości ich środowiska i łatwym ich utrzymaniu. Z mojej praktyki wynika jednak, że nie do końca jest to prawdą. Bojowniki, jako ryby oddychające powietrzem atmosferycznym, faktycznie nie potrzebują napowietrzania wody w zbiorniku oraz wykazują dużą tolerancję, jeśli chodzi o twardość i odczyn wody. Można je z powodzeniem hodować i rozmnażać w wodzie o twardości ogólnej 5 st.niem. jak i 20 st.niem. oraz odczynie lekko kwaśnym (pH 6,0) i zasadowym (pH do 8,5). W celach leczniczych (profilaktycznie) niektórzy hodowcy umieszczają je również w wodzie słonej, często na kilka miesięcy !!. Są to więc rybki zdolne do życia również w naszej wodzie wodociągowej. Temperatura wody jest jednak dla nich ważnym parametrem i nie może być niższa od 24 st.Celsjusza ( 24-27 st.C.). Są jeszcze pewne warunki, które muszą być spełnione, aby nie narazić ich na ciężkie choroby lub śmierć. Bojowniki, podobnie jak większość ryb nie są odporne na wodę zawierającą dużo związków azotowych (azotynów) pochodzących z rozkładu produktów przemiany materii (odchodów i szczątków organicznych). Już stosunkowo niewielki poziom tych substancji powoduje zmiany w ich zachowaniu oraz gwałtowny wzrost chorób. Od „zaniku” płetw do infekcji bakteryjnych, wrzodów i grzybic. Często wyleczenie takiej ryby jest bardzo trudne a nawet niemożliwe w „domowych” warunkach. Rybka szybko wtedy umiera, bardzo cierpiąc.Wobec powszechnej tendencji do trzymania bojowników w niewielkich zbiornikach (do 40 litrów), tylko częsta wymiana wody może pozwolić na utrzymanie jej parametrów na właściwym poziomie (np. 50% ilości, raz w tygodniu). Utrzymanie samoistnej równowagi biologicznej w takich akwariach jest praktycznie niemożliwe. A nikt rozsądny nie będzie kupował dla kilku bojusiów akwarium 200 litrowego i urządzał biotop tajlandzki. Raz na dwa-trzy miesiące należy również dobrze przepłukać podłoże (żwirek, piasek) w którym mogą rozwijać się bakterie gnilne, powodując infekcje u ryb. Filtracja wody jest również bardzo wskazana (tu rolę główną grają bakterie rozkładające azotyny) przy czym preferowałbym filtry zewnętrzne (np.kaskadowe), które utrzymują nieczystości (i bakterie gnilne) poza zbiornikiem. Filtrów nie stosuje się w zbiornikach małych, gdyż nadmierna cyrkulacja wody może zamęczyć bojowniki.




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*