|
Anomalie w tarle bojowników syjamskich
Anomalia w tarle bojowników syjamskich występują bardzo, bardzo rzadko, tak rzadko, że o poszczególnych przypadkach rozpisują się prawie
wszyscy redaktorzy stron, stwarzając wrażenie, że jest ich znacznie więcej. U bojowników wspaniałych "anomalie" występują jednak
statystycznie częściej niż u innych gatunków, gdyż rozmnażane są one masowo, także międzygatunkowo, często wielopokoleniowo krewniaczo
(wsobnie).
Wśród wszystkich gatunków na ziemi, występują osobniki odbiegające od "normy" (chore), także wśród bojowników syjamskich. Ale jest to zjawisko
bardzo rzadkie.
|
Samiczka też może nie chcieć
Zjawisko "odmowy" udziału w tarle przez samiczkę, zdarza się dosyć często (1 na 15 przypadków - dane z USA), u mnie również wystąpiło przy piątym
tarle (opis poniżej). Za każdym razem przyczyna może być inna. U mnie było to nagromadzenie z czterech poprzednich rozmnożeń bardzo dużej ilości inhibitorów
rozwoju (feromonów - patrz Inhibitory rozwoju populacji), (w podłożu, którego nawet dobrze nie przepłukiwałem, aby zachować bakterie nitryfikacyjne). Spowodowały one
zahamowanie zdolności samiczki do odbycia tarła. Po umieszczeniu w innym zbiorniku, ikra sama z niej "wychodziła". Innym powodem może być niedorozwój lub młody wiek samiczki. Doświadczeni hodowcy podają,
że młode, pierwszy raz rozmnażające się osobniki mogą mieć cykl dojrzewania ikry dłuższy o 50%, co dla niecierpliwego samca może być
nie do zaakceptowania. W przypadku niedorozwoju samiczka taka nigdy nie będzie "matką". Wreszcie jeszcze innym powodem może być aktualny
ogólny stan zdrowia samiczki, która przed przystąpieniem do tarła musi być bardzo dobrze odżywiana i trzymana w dobrych
warunkach. Hodowcy z USA w trakcie dyskusji o wyborze pary do odbycia tarła, wskazywali, że samiczki trzymane "na codzień" w zbiorniku
razem z samcem, często pokazują pasy i swoją gotowość do tarła. Może w takich przypadkach dojść do "zatwardzenia"
ikry, czyli zaczopowanie ujścia wypływu ikry, która dojrzewa i nie wydalona, zatrzymuje się w rozwoju, blokuje kanalik wyjściowy. Taka samica
jest z punktu widzenia rozrodu "stracona", chociaż jej ogólny stan zdrowia jest bardzo dobry. Zdarzają się również samice nie pozwalające
się obrócić do góry brzuszkiem. Podpływają do gniazda i mimo wysiłków samców do pojawienia się ikry nie dochodzi. Bywa, że taka samica
nauczy się właściwego postępowania, po pewnym czasie (jeśli nie dojdzie u niej do zatwardzenia ikry).
U rasy hodowlanej wykształciła się u samic (na skutek milionów tareł w małych zbiorniczkach) duża zależność czasu dojrzewania
ikry od stopnia agresji zalotów samca. Samice same "wybierają" tych bardziej agresywnych partnerów...
|
Nieudane podejście do piątego tarła
Wreszcie zdecydowałem się
na piąte tarło z obsadą "z młodszego" pokolenia: Teodor i Dalila (brat z siostrą - oboje z tarła 01).
Wieczorem i rano drugiego dnia, było wszystko "książkowo". Musiałem wyjść z domu i po powrocie zastałem Dalilę w stanie tragicznym.
Leżała na boku a Teodor wsciekle ją masakrował... Musialem wkroczyć do akcji i wyłowiłem biedną samiczkę.Była jeszcze
żywa, choć całkowicie bezwładna. Umieściłem ją w szpitaliku... Muszę oddać sprawiedliwość Dalili - to nie ona się "nie sprawdziła", tylko
Teodor. Po wrzucemiu jej do szpitalika, wypadały z niej ziarenka ikry, ona była gotowa... Ale nie miała już sił na
podpłynięcie do gniazda... Miejsce brutala - Teodora zajął Teofil z jedną ze swoich córek - Betą. Dalsze losy Dalili w zakładce:
Choroby (Rany kąsane). I w tym przypadku autoihibitory spowodowały zahamowanie wydzielania ikry u Dalili w
zbiorniku tarliskowym, a po zmianie zbiornika jej wydzielanie. Wydaje się, że potwierdza to wynik tarła nr 07, z udziałem właśnie Dalili...
Tarło to "zrobiłem" już po dwóch tygodniach, aby nie dopuścić do "zatwardzenia ikry" u tej pięknej samiczki.
|
|
Zjadanie ikry przez samca
Zjadanie ikry przez samca jest najczęstszą występującą, w sferze wymiany informacji internetowej, "przyczyną" nieudanego tarła.
W rzeczywistości zjawisko to występuje, ale dużo rzadziej (dane od hodowców amerykańskich: 1 na 150 osobników "męskich"). Przy prawie
każdym tarle występuje natomiast "pochłonięcie" przez bojownika-tatę martwej (niezapłodnionej lub pleśniejącej) ikry. Jest to zjawisko
całkiem normalne, dzięki któremu zachowana jest właściwa higiena zdrowej ikry. Dlatego też nie należy "skreślać" samca, gdy nawet
całą ikrę "zje", bo najprawdopodobniej była to ikra martwa (ponad 99% pewności). Gdy wszystkie warunki "zewnętrzne" będą zachowane,
a zdarzy się drugi raz takie zjawisko, to dopiero wtedy można zacząć podejrzewać samca o jakąś dewiację (chorobę).
|
"Dziwne" zachowanie bojowników podczas tarła
Opisane tu zjawiska są bardzo rzadkie, ale mogą występić w określonych warunkach, panujących w akwarium tarliskowym.
Pierwszym nietypowym zachowaniem jest niechęć samca do zbudowanie gniazda, lub zbudowanie gniazda bardzo małego (kilkadziesiąt
"bąbelków"). Przyczyną są niewłaściwe warunki termiczne panujące w akwarium tarliskowym (zwykle "niska" temperatura ok.25 st.C.) lub
niewłaściwe parametry wody (woda o odczynie kwaśnym, lub "za miękka"), w której "bąbelki" pękają. Mimo braku gniazda samiec,
na widok "chętnej" samicy (pionowe pasy), może odbyć "tarło", bez umieszczania ikry w gnieździe. Takie zachowanie samca może być również spowodowane
nagromadzeniem inhibitorów wzrostu i rozwoju, (patrz Inhibitory
rozwoju populacji ) szczególnie gdy już wcześniej w akwarium tym rozmnażano (hodowano) bojowniki syjamskie,
a wykorzystano to samo podłoże żwirkowe lub nieoczyszczono dokładnie zbiornika.
Inną anomalią jest brak
zainteresowania samca prokreacją, co może być wynikiem jego ogólnie złego stanu zdrowia lub jego niedorozwoju. Należy wtedy rybki rozdzielić
i obficie karmić przez tydzień. Jeżeli po tygodniu zjawisko się powtórzy, niektórzy doświadczeni hodowcy zalecają umieścić
na krótko (w ochronnym "walcu") innego dorosłego samca. Rywalizacja między samcami z reguły pobudza skutecznie takiego leniucha.
Jeśli to nie pomoże, należy takiego samca, jako "niedorozwiniętego", skreślić z listy "reproduktorów". Jeszcze inną anomalią, którą
udało mi się znależć w materiałach hodowców amerykańskich, jest ciągła "natychmiastowa" agresja w stosunku do samicy (jakby była
samcem) i brak jakichkolwiek "zalotów". Zjawisko to występuje bardzo rzadko (1 na 650 osobników) i jak podają hodowcy dotyczyło samców
trzymanych od urodzenia osobno, w niewielkich pojemniczkach, bez możliwości spotkania lub oglądnięcia innej ryby. Wynik takiego tarła
może być tylko jeden - śmierć samiczki. Samiec taki może jednak zostać ojcem, po dłuższym pobycie w zbiorniku "ogólnym", w towarzystwie
większych ryb lub innych samców (jeśli przeżyje).
Wreszcie ostatnia anomalia, którą opiszę, jest agresja samicy w stosunku do samca w zbiorniku tarliskowym. Zaczepki w zbiorniku "ogólnym"
zdarzyły się również u mnie, patrz Poskromienie złośnicy.
Jak podają hodowcy z USA, zdarza się to rzadko (ok.1 na 200 tareł) i z reguły dotyczy pary trzymanej razem w zbiorniku "ogólnym",
następnie umieszczonej w zbiorniku tarliskowym, w podwyższonej temperaturze. Dorosła i duża samica jest wtedy gotowa do odbycia tarła
"natychmiast", co nie odpowiada partnerowi. Musi on zbudować gniazdo i nie lubi, jako klasyczny "macho", zbyt wczesnej inicjatywy
partnerki. Ale jeśli ona jest zdrowa i silna, to wtedy on dostaje baty.
|
|
|
Rzadko który hodowca ma tak silne nerwy, żeby nie przeszkodzić w przebiegu tarła w takiej sytuacji (tarło nr 36). Samica obszarpana leży
bezwładnie na boku pod spodkiem (zdj.lewe), samiec "bezwładną" boleśnie "szczypie" i przegania (zdj.środkowe), w końcu po kilku
godzinach dochodzi do udanego tarła (około 190 niebieskich - błękitnych bojowników, zdj.prawe). Samica po dwóch tygodniach ma wszystkie płetwy
i jest już w pełni zdrowa i gotowa do następnego tarła....
Samiczki czasem zamiast się ukrywać i uciekać, wybierają "opcję" symulacji ciężkich okaleczeń i tragicznego stanu zdrowia. Ale dopóki
nie widać na jej ciele ran kąsanych, wszystko odbywa się zgodnie z "bojowniczym" rytuałem i najlepiej jest nie interweniować.
|