Moja aqua – historia

W zasadzie nie wiem dlaczego ogarnęła mnie prawdziwa „bojownikowa” obsesja.. Już po podjęciu decyzji o ponownym (po 25 latach) rozpoczęciu hodowli rybek akwariowych miałem wewnętrzne przekonanie, że jednym z gatunków, którymi będę się zajmował, będą bojowniki syjamskie – betta splendens (ang. Siamese Fighting Fish). Może dlatego że była to rybka, którą dwukrotnie rozmnożyłem i wychowałem narybek, w tamtym czasie…

Oczywiście w pamięci pozostały mi jedynie mgliste wspomnienia, prawdopodobnie „polepszające” moje dokonania w tym okresie. Ale fakt, faktem pozostaje, było to moje pierwsze „osiągnięcie” hodowlane, które na trwale zapisało się w mojej pamięci. Był to okres całkiem inny, nie tylko pod względem politycznym ale również pod względem możliwości technicznych i handlowych. Wynikiem mej pracy zawodowej były niezłe zarobki, których ówczesny system nie pozwalał wykorzystać w dowolny sposób. Zaczynając realizację nowego hobby, nie miałem możliwości skorzystania z pogłębionej tematycznie literatury. Brak było wszystkiego, a sklepy były tylko smutną wizytówką naszych polskich dokonań. Nie było więc również literatury akwarystycznej (specjalistycznej), po polsku (czasami można było kupić w empiku importowane z NRD – Niemieckiej Republiki Demokratycznej, książki niemieckojęzyczne). Jedyne czasopismo akwarystów („Awarium”) wychodziło nieregularnie. Bywały okresy, że po półrocznej (!) przerwie wydawano kilka zaległych numerów, z listą osób i instytucji, które pomogły „załatwić przydział papieru”… O nowoczesnym sprzęcie akwarystycznym można było tylko pomarzyć, bo wszystko było „dolarowe” i państwo widziało ważniejsze politycznie potrzeby niż potrzeby akwarystów.

Trochę prymitywnego sprzętu produkowali tzw.”prywaciarze”. Większość rzeczy potrzebnych, akwaryści wykonywali sami lub „na lewo” u znajomych. I tak zmuszony byłem do samodzielnego wykonania elektronicznych regulatorów temperatury w akwariach, grzałek solnych (z U-rurek i elektrod z baterii), filtrów zewnętrznych (u szklarza), pompy akwarystycznej tłokowej i innych cudeniek. Klej silikonowy „cenusil” był importowany prywatnie z okazji wyjazdów do NRD. Testery do pomiarów parametrów chemicznych wody „załatwiało się” przez znajomą koleżankę – chemiczkę, zaś kationit do zmiękczania wody w osiedlowym węźle cieplnym – za piwo… Były już jednak dostępne w sklepach prywatnych, wykonywane „na zamówienie” akwaria klejone.