>



Zdjęcie dolne pokazuje jednodniowy narybek bojownika, w powiększeniu dwukrotnym.

Pielęgnacja narybku bojownika syjamskiego

Przeciętnie w drugim dniu po wykluciu się larw z jaj, "mikro"-bojowniczki rozpoczynają "prawdziwe" bojownicze życie. Zaczynają pływać w toni zbiornika tarliskowego w poszukiwaniu pokarmu. Jako przedstawiciele "mięsożernego" gatunku preferują żywy pokarm. Przez następne dwa dni podstawą diety narybku są pierwotniaki ( Infusoria ). Dostarczenie ich w ilości wystarczającej do odżywienia całego wylęgniętego narybku, spoczywa na hodowcy. Ten okres, dwóch dni, jest często decydujący o powodzeniu w całym, dalszym rozwoju rybek. Dlatego też do przeprowadzenia tarła bojowników trzeba się solidnie przygotować (dotyczy to zarówno początkujących, jak i już "doświadczonych" hodowców amatorów).

Samca należy usunąć z akwarium tarliskowego po stwierdzeniu, że larwy zaczęły opuszczać gniazdo. Należy włożyć do akwarium kamień napowietrzający i uruchomić delikatne "przewietrzanie". Poziom wody dobrze jest obniżyć do 5 - 8 cm, wylewając wodę przezroczystą szklanką, aby móc sprawdzić pod światło, czy nie wyłowiliśmy narybku.Gdy tak się stanie wodę wlewamy delikatnie do zbiornika. Nie można w jakikolwiek sposób "wyławiać" mikro-rybki, gdyż łatwo można doprowadzić do jej śmierci, z wyczerpania.

Na zdjęciu lewym (zrobionym bez powiększenia) strzałki wskazują kilka mikro-rybek. Bardzo trudno jest je zauważyć w toni zbiornika. Narybek jeszcze nic "konkretnego" nie zjadł, dlatego nałeży unikać jego "straszenia" aby nie doprowadzić do jego osłabienia. Rybki poruszają się "skokami". Po każdym "skoku" nieruchomieją, co jest ich naturalną obroną przed ewentualnymi napastnikami. Podłoże żwirowe jest ich sprzymierzeńcem, gdyż mogą się świetnie "zamaskować". Większe "plamy" na zdjęciu to ślimaki, które są pożytecznymi mieszkańcami akwarium tarliskowego, gdyż zjadają nie zjedzony przez bojusiątka pokarm, tym samym nie dopuszczając do zanieczyszczenia wody (o ich roli więcej w następnym rozdziale). Narybek w pierwszym dniu karmi się "Infusoriami" czyli pierwotniakami ("zieloną wodą") co 1 - 3 godziny ok.3 x 10 ml. Pokarm ten rozlewamy po całej powierzchni w miarę równomiernie. Są dwie "szkoły" jeśli chodzi o światło. Ja stosowałem dwie metody: wychowania narybku bez oświetlenia w nocy i ze światłem. Po wypóbowaniu, mogę stwierdzić, że lepsze rezultaty osiąga się oświetlając zbiornik przez całą dobę, w ciągu pierwszego tygodnia życia narybku. Rybki żerują całą dobę i szybciej rosną.
Od drugiego dnia należy wymieniać do 50% wody (dwa razy dziennie). Wlewana woda musi być przez 24h odstała i mieć tą samą temperaturę (z dokładnością do 1/2 stopnia), mierzyć trzeba tym samym termometrem.
Piątego dnia należy część wody (np.połowę) wymienić i jednocześnie podnieść poziom do 10-15 cm. Trzeba zainstalować gąbkowy filtr (na powietrze) i nastawić na delikatny przepływ. Po dziesięciu dniach, przy kolejnej podmianie 1/2 ilości wody, podnosi się poziom do 20-25 cm, czyli na poziom docelowy. Innym sposobem, który również stosowałem, jest dolewanie codziennie ok. 1cm poziomu wody aż do uzyskania poziomu docelowego. Wydaje się jednak, że sposób pierwszy (z wymianą wody) jest lepszy, ze względu na usunięcie znaczącej ilości substancji powodujących autoinhibicję rozwoju narybku.
Drugiego dnia rano (od wyłowieniu samca) podaję rybkom pierwszy raz węgorki ("Walter worms"). Ważne jest aby podać je rano, ze względu na "większy apetyt" rybek, przez co "robaczki" będą szybko i chętnie zjedzone. Przez pierwszy tydzień karmię na przemian pierwotniakami i wegorkami "mikro" co 1-3 godziny od rana do wieczora. Potem przez tydzień, karmię rybki węgorkami w większych ilościach, tak, aby zawsze miały "pełne brzuszki". W trzecim tygodniu podaję pierwszy pokarm mrożony - cyklop (Katrinexu). Zdjęcie po lewej pokazuje 3 tygodniowe bojowniki w trakcie żerowania (zbierają węgorki "mikro" z podłoża). Widać ich dobrze zaokrąglone brzuszki. W tym wieku niektóre osobniki zaczynają już oddychać powietrzem atmosferycznym, dlatego też należy zadbać aby temperstura powietrza nad wodą była taka sama lub wyższa od temperatury wody. Zwykle po nakryciu akwarium tarliskowego szybką i oświetlając akwarium teleskopową lampką halogenową (która nagrzewa szybkę), uzyskuję bez kłopotów właściwe warunki termiczne.Dotychczas nie miałem przypadku przeziębienia labiryntu.


Kilkudniowa rybka w roślinach (zdjęcie: Adam S.)
Zdjęcie lewe pokazuje dwumiesięczne bojowniki w akwarium przejściowym. Dostają już one grindale oraz mrożoną dafnię-moinę. W tym wieku rozpoczynają się bezkrwawe bójki o dominację w stadzie. Zdjęcie prawe pokazuje stadko młodzieży bojownikowej w wieku dziewięciu miesięcy. Niektóre samce mają już wykształcone piękne płetwy.

  

Jednodniowy narybek (tarło nr 36), to jasne punkciki (zdjęcie lewe-3x powiększone), zgromadzone przy dnie zbiornika. Jak będzie wszystko O.K. będę miał ponad setkę czerwonych/różowych bojowników syjamskich (było ich ponad 160). Na zdjęciu prawym widać, że trzydniowe maluchy, po zjedzeniu małych "mikro" ("Walter worms"), gromadzą się najliczniej nad gnijącą łodyżką, gdzie mnożą się pierwotniaki.

  
Ten sam narybek tydzień póżniej - zdjęcie po lewej. Po prawej narybek po 12 dniach. Widać, że węgorki "mikro" ("Walter worms") i dwie dziennie podmiany wody, im służą..



Ten sam narybek, po miesiącu, już w "zbiorniku przedszkolnym". Białe kropki, widoczne na zdjęciu, to węgorki "mikro"("Walter worms"). Dwie trzecie rybek pożywia się węgorkami od pięciu minut w toni... Ale już za 10-15 minut, całe to towarzystwo będzie je konsumować, żerując na dnie zbiornika przez mniej więcej godzinę..


KARMIENIE NARYBKU I CZYSZCZENIE AKWARIUM TARLISKOWEGO PRZY DUŻEJ ILOŚCI RYBEK

Sposób karmienia oraz sposób postępowania przy czyszczeniu akwarium tarliskowego jest d e c y d u j ą c y o ilości narybku i zdrowiu wychowanych osobników. W tym temacie do dzisiaj trwa "gorąca" dyskusja między hodowcami betta splendens (profesjonalnymi i hobbystami) co do optymalnego sposobu postępowania. Pod koniec 2005 roku brałem w niej osobiście udział, zapadły nawet jakieś wspólne ustalenia, ale temat jest wciąż "żywy". Rzecz jest bardzo skomplikowana, gdy postanawia się rozmnożyć dużą liczbę zdrowych rybek (przy ilościach do kilkudziesięciu, nie ma większego problemu). O zdrowiu bojusiątek decydują przede wszystkim warunki, w jakich są wychowywane. Dlatego zgromadzone na dnie nieczystości powinny być jak najszybciej usuwane (a jest ich przy np.250 maluchach bardzo dużo). Z drugiej strony przy tej ilości małych rybek każda czynność obsługowa powoduje straty "w pogłowiu", czasem bardzo znaczne. Aby nie zagłebiać się za bardzo w ten temat opiszę tu zasady, które ja stosuję, podając powody wyboru takiej właśnie drogi do celu.
1. Karmienie w pierwszych dniach i tygodniach narybku.
By nie utracić 90% narybku w pierwszych dniach (w pierwszym tygodniu) po wykluciu (patrz opnia W.Schmidta www.waynesthisandthat.com/livefoodtastetest.htm), stosuję karmienie węgorkami "mikro" ("Walter worms") - młodymi. I tu w zasadzie nie ma rozbieżności wśród hodowców: "skrajne" czasy skarmiania węgorkami mikro - do 6 dni (Wayne Schmidt) i do 3 tygodni (bcbetta - Marianne). Spójrz jeszcze na stronę znanego hodowcy -amatora Josha Day'a który też karmi nicieniami "mikro" przez pierwszy tydzień!! Po tym czasie mogą wchodzić w grę węgorki octowe i naupliusy artemii. Tu już różnica opinii jest większa. Naupliusy artemii są najchętniej spożywane przez np. narybek tygodniwy, ale większość hodowców ogranicza ich skarmianie do jednego (oszczędnego) karmienia dziennie, dopełniając dietę węgorkami octowymi lub nicieniami "mikro". Powodem jest masowe pojawianie się chorób pęcherza u maleńkich rybek, które zjadłszy np. nie dwa lecz trzy, cztery naupliusy mają tak duże problemy z układem pokarmowym, że prowadzi to do ich dużej umieralności (do 30% populacji!!). Karmi się naupliusami przed przewidywanym czyszczeniem dna zbiornika, gdyż "odciągają" one maluchy od dna na dłuższy czas. Tak robił np. W.Schmidt (link podany wyżej). Stosował jedno (mniejsze) karmienie naupliusami, cztery większe karmienia węgorkami octowymi i jedno (największe) nicieniami "mikro". Węgorki octowe są bardzo dobrym pokarmem, lecz bardzo trudno jest zapewnić ich właściwą ilość do karmienia wciąż rosnącego narybku. Nie mówiąc już o czasie potrzebnym do ich zbierania.Dlatego też stosuję nicienie węgorki "mikro" ("Walter worms"), jako główny pokarm do ukonczenia miesiąca życia przez narybek. Na początku drugiego miesiąca do drugiego karmienia w ciągu dnia dodaję już "małe" grindale (o sposobie ich segregacji - napiszę w innej zakładce). Są one początkowo ignorowane, ale szybko maluchy doceniają ich wartość i pózniej o nie rywalizują. O tym który bobas zjadł grindala można poznać po jego tempie wzrostu... W ten sposób (optymalny dla każdego malca), wprowadzam najlepszy ze znanych pokarmów na świecie - grindale...
2. Pierwsze czyszczenie zbiornika dokonuję po dwóch tygodniach życia rybek. (bcbetta - po trzech tygodniach). Do zapewnienia higieny w pierwszym tygodniu życia (gdy narybek nie jest w stanie zjeść niektórych węgorków i umierają one na dnie) stosuję ślimaczki "mini zatoczki"- Gyraulus albus (patrz zdjęcie), których znaczną ilość wpuszczam do zbiornika. Czerwone mini zatoczki zakupiłem w ubiegłym roku w sklepie w Berlinie a brązowe miałem już swoje. Ponieważ dyskusje na ten temat trwają do dziś - (patrz punkt 3.), podjąłem taką decyzję nie czekając na ich wynik. Na zasadzie: jeśli nie zaszkodzą to może pomogą?







Czerwone "mini zatoczki" - (Gyraulus albus) w akwarium tarliskowym.






Bcbetta - Marianne nie stosuje ślimaków (nie ma roślin), lecz stosuje okresowo bardzo silny strumień pęcherzyków z kamienia napowietrzającego, który powoduje silniejsze zawirowania wody, unoszące martwe węgorki i inne nieczystości do toni i wydalenie ich do filtra. Czyszczenie dna przeprowadzam cienką rurką od powietrza przelewając wodę do czystego 1,5 litrowego słoika. Jeśli wessane zostaną również małe rybki, odsysam je z powrotem do zbiornika, nie "ruszając" dennych nieczystości. W okresie od dwóch tygodni do trzech miesięcy, czyszczenie dna wykonuję jeden lub dwa razy w tydodniu..
Z reguły po dwóch miesiącach narybek jest przenoszony do zbiornika do "podchowania maluchów". Podsumowując temat, informuję, że wśród "poważnych" hodowców (zarówno zawodowców jak i amatorów) istnieją niewielkie, lecz istotne dla nich, róznice w podejściu do zagadnienia, ale ostatecznie ilość i zdrowie narybku weryfikują każdą opinię.
3. Chciałbym opisać pokrótce argumenty padające w trakcie dyskusji o roli ślimaków "mikro zatoczków" (Gyraulus albus,ang.Ramshorn), czerwonych i brązowych. Główny problem sporny to: czy faktycznie te ślimaczki zjadają "mięsne - rozłożone" nieczystości? W opisach naukowych jako główne żródło pożywienia zatoczków wymienia się glony i określa się je jako roślinożerne. Kilku "poważnych" hodowców twierdzi, że tak, inni też "poważni", że nie. Drugi problem to: od kiedy młode bojowniczki mogą zjadać ikrę ślimaków, bo że zjadają to nikt nie ma wątpliwości.. Niektórzy twierdzą, że ikra ślimaków - zatoczków (bardzo mała i delikatna) jest zjadana przez narybek dwutygodniowy, inni, że przez rybki dwumiesięczne... Z mojej strony mogę poinformować jedynie, że prawdą jest to, że dwudniowe maluszki bojownika potrafią skonsumować martwego, na pół zgniłego nicienia, natomiast odchodów ślimaków nie ruszają. Czekam na rozstrzygnięcie dyskusji..
MOJE PRAKTYCZNE RADY I UWAGI
Spróbowałem pewnej modyfikacji jeśli chodzi o wykarmienie narybku. Hodowcy tajlandzcy, którzy w akwarium tarliskowym nie stosują żywych roślinek i rozmnażają wielkie ilości narybku, tuż po odłowieniu samicy, wstrzykują dość dużą porcję pierwotniaków wraz z pożywką (kładą na dno kilka przegniłych źdźbeł trawy, ze słoika hodowlanego pierwotniaków). W ten sposób zapewniają odpowiednią ilość pokarmu dla świeżo wyklutych larw, gdyż pokarm na nich "czeka". W dotychczas jednym moim tarle tak przeprowadzonym (nr.11), sposób ten się sprawdził, narybek był liczniejszy i lepiej "wykarmiony". Po tygodniu od wyklucia pierwszych larw źdźbła można usunąć, a pierwotniaki znikną przy kolejnych wymianach wody. Sposób ten będę odtąd stosował, przy wszystkich następnych tarłach.


Gdy hodowca umie panować nad ilością inhibitorów (p. Inhibitory rozwoju), przy usuwaniu samca (przy pływającym już w dużej ilości narybku) trzeba zwracać uwagę na pozostałości gniazda. Nie należy rozbijać i niszczyć tych "bąbelków", gdyż mogą się z nich jeszcze wykluć larwy. Zaobserwowałem u mnie po czterech dniach od wyklucia pierwszych larw wiszące na szybie "przecinki" około dziesięciu. A tych schowanych w roślinach pływających było pewnie jeszcze więcej. Należy wtedy narybek karmić tak, by te "opóźnione" dostały właściwy pokarm. Trzeba kontynuować karmienie pierwotniakami do czasu, gdy najmniejsze rybki w "stadku" mogą już przejść wyłącznie na węgorki nicienie "mikro". Pierwotniaki "kierujemy" w stronę "wiszących" larw, lub w "gąszcz" roślinek. Wrzuconej do zbiornika gnijącej roślinki oczywiście nie usuwamy. Przy braku inhibitorów (lub raczej: niskim poziomie inhibitorów) większe rybki nie pożerają "maluchów", a te znów nawet nie uciekają przed "dużakami".
W celu porównania tempa wzrostu swojego narybku, do tempa wzrostu narybku u doświadczonego hodowcy-amatora, proponuję zajrzeć tu: Betta growth.

Istnieje pewna trudność w działaniach hodowcy w celu osiągnięcia jak największych ilości zdrowego narybku. Poruszał ten temat pewien hodowca - amator z Chicago (USA), ja sam również doświadczam tego w swojej praktyce. Istnieje bowiem pewna sprzeczność między parametrami tarła: osiąganą liczebnością narybku i jego stanem zdrowia. Likwidacja lub znaczne ograniczenie wpływu inhibitorów populacji, powoduje wylęgnięcie się i przeżycie znacznie większej ilości osobników, od ilości "naturalnej" dla zbiornika tarliskowego. W rezultacie przeżywa również znaczna ilość osobników ułomnych i niedorozwiniętych. Ilość ta może być w przypadku hodowli "wsobnej" (krewniaczej) dosyć znaczna i wymaga od hodowcy wczesnego usunięcia chorego narybku z populacji.

Powrót na początek strony     Licznik odwiedzin:
Wszelkie przedruki bez zgody autora - zabronione