![]() ![]() |
|
|
Samce (zdjęcie dolne lewe) mają tylną dolną część ciała zabarwioną na intensywnie "rdzawy" kolor a płetwy odbytową i grzbietową ozdobione biało - rdzawymi "mozaikami". Płetwę grzbietową mają wydłużoną i szpiczastą. Samice (zdjęcie dolne prawe) są kolorystycznie mniej barwne. Prętniki te karmię tylko pokarmem "bezpiecznym": głównie grindalami, oraz mrożoną artemią i moiną. Samce uwielbiają "rozdrabnianie" wgłębki wodnej i wykorzystywanie jej do budowy gniazda.Nie stronią od pokarmu roślinnego. Dorastają do 5cm.
![]() W "przerwie" między tarłami bojowników (np. między piątym i szóstym, lub szóstym i siódmym), planuję rozmnożenie tego taksonu ryb labiryntowych, gdyż rybki te szczególnie nadają się na towarzyszy w hodowli bojowników, ze względu na tempo wzrostu,wymiary i usposobienie. Oczywiście warunkiem koniecznym będzie gotowość do tarła tych młodych jeszcze rybek. Według wyczytanych w internecie informacji, jak to jest w zwyczaju
ryb labiryntowych, samce budują gniazda z piany i kawałków roślin (np.wgłębki) i chronią obszar ok. 15cm średnicy wokół gniazda.
Mogą w tym okresie niszczyć delikatne rośliny w akwarium. W jednym zbiorniku mogą istnieć dwa gniazda (a nawet czytałem o trzech).Samce "przeganiają" rywala z tego obszaru,
ale do "bójek" nie dochodzi. Przepędzane zostają ryby większe i silniejsze. Znacznie lepsze wyniki uzyskuje się
w zbiornikach tarliskowych, w których umieszcza się jednego samca i do dwóch samic. Temperaturę podnosi się do 28-30 stopni Celsjusza
a poziom wody ustala się na 15-20 cm. W czasie tarła samica składa do 700 jaj, oblepionych tłuszczem, przez co lżejszych od wody.
Samce mogą "wytrzeć" kilka samic, jeśli są w zbiorniku
tarliskowym. Ilość jaj w gnieżdzie może wtedy dojść do 2000 szt. Wylęg następuje po 24-36 godzinach, w zależności od
temperatury. Larwy mają 1 do 1,5 mm długości, więc są mikroskopijne. Zaczynają pływać po 4-6 dniach i szukać pokarmu.
Karmi się je przez pierwszy tydzień pierwotniakami (infusoria), rozpuszczoną kroplą krwi (pokarm dla pierwotniaków) a potem zmielonym pokarmem
suchym (płatkami), mlekiem w proszku, rozpuszczonym żółtkiem jaja kurzego, nicieniami "mikro" itp. Wychowanie narybku jest więc trudne.
Z reguły udaje się wychować do 30% larw. Efektywność zależy praktycznie od pokarmu w pierwszych kilku dniach życia.
Dobrze jest doprowadzić do rozwoju pierwotniaków w akwarium tarliskowym przed tarłem aby zapewnić pokarm dla narybku.
Taką metodę stosują, z dobrymi wynikami hodowcy-amatorzy amerykańscy. Do tego jednak trzeba mieć duży zbiornik tarliskowy (10 gal/ok.
40 litrów). Jak widać prętnik karłowaty jest wyzwaniem dla hodowców- amatorów
i odchowanie narybku tego gatunku jest "probierzem" ich dojrzałości akwarystycznej. Wychowanie 10-20 sztuk rybek nie jest żadnym
sukcesem, gdyż tyle zwykle przeżywa rybek z naturalnie istniejącego w zbiorniku pokarmu. Niektórzy hodowcy porównują wychowanie
narybku prętnika do wychowania narybku danio pręgowanego (podobna wielkość i ilość narybku). Imponujący jest widok "ławicy" 300 sztuk
prętniczków miodowych, dlatego warto się potrudzić.... |
||
Informacja z sieci Web o prętnikach miodowych (Colisa chuna)Cytuję: ....obecnie bardzo rzadko można znaleźć zdrowe prętniki w sklepach zoologicznych. Większość ryb pochodzi z chodowli "wsobnych" (krewniaczych) i najczęściej narybek jest stymulowany do błyskawicznego wzrostu przez komercyjnych hodowców.W rezultacie organy wewnętrzne tych rybek są bardzo często niedorozwinięte. Często występują infekcje grużlicą (tuberculosis). Nawet w nieznacznie odbiegających od normy warunkach, rybki szybko giną.... Ta wypowiedź wyjaśnia sprawę nieodporności tych ryb na warunki bytowania. Widać nie tylko bojowniki składają ofiarę na ołtarzu komercji i "pokutują" w maleńkich naczyniach... W przypadku prętników jest jeszcze gorzej, czyni się ich okaleczonymi od młodości.... |
||