W tym zbiorniku prętniki i bojowniki bezkonfliktowo egzystują.





Prętnik miodowy (Colisa chuna - Fire Honey Gourami)

Prętniki miodowe są gatunkiem bardzo rzadko ( w Polsce) hodowanym przez akwarystów-amatorów. Rybka ta, jak cały takson prętników, jest bardzo wymagająca jeżeli chodzi o czystość wody i pokarm. Jest to rybka szczególnie nie odporna na choroby i szczególnie wrażliwa na wszelkie zranienia. Pływa i żeruje po całej toni zbiornika. Jest rybką nieśmiałą ale ciekawą. W zachowaniu podobna do gurami, czym różni się od prętnika karłowatego i trójbarwnego. W ostatnim czasie takson ten został zaklasyfikowany jako "Trichogaster chuna" czyli "gurami miodowe".


Samce (zdjęcie dolne lewe) mają tylną dolną część ciała zabarwioną na intensywnie "rdzawy" kolor a płetwy odbytową i grzbietową ozdobione biało - rdzawymi "mozaikami". Płetwę grzbietową mają wydłużoną i szpiczastą. Samice (zdjęcie dolne prawe) są kolorystycznie mniej barwne. Prętniki te karmię tylko pokarmem "bezpiecznym": głównie grindalami, oraz mrożoną artemią i moiną. Samce uwielbiają "rozdrabnianie" wgłębki wodnej i wykorzystywanie jej do budowy gniazda.Nie stronią od pokarmu roślinnego. Dorastają do 5cm.



W "przerwie" między tarłami bojowników (np. między piątym i szóstym, lub szóstym i siódmym), planuję rozmnożenie tego taksonu ryb labiryntowych, gdyż rybki te szczególnie nadają się na towarzyszy w hodowli bojowników, ze względu na tempo wzrostu,wymiary i usposobienie. Oczywiście warunkiem koniecznym będzie gotowość do tarła tych młodych jeszcze rybek.



Według wyczytanych w internecie informacji, jak to jest w zwyczaju ryb labiryntowych, samce budują gniazda z piany i kawałków roślin (np.wgłębki) i chronią obszar ok. 15cm średnicy wokół gniazda. Mogą w tym okresie niszczyć delikatne rośliny w akwarium. W jednym zbiorniku mogą istnieć dwa gniazda (a nawet czytałem o trzech).Samce "przeganiają" rywala z tego obszaru, ale do "bójek" nie dochodzi. Przepędzane zostają ryby większe i silniejsze. Znacznie lepsze wyniki uzyskuje się w zbiornikach tarliskowych, w których umieszcza się jednego samca i do dwóch samic. Temperaturę podnosi się do 28-30 stopni Celsjusza a poziom wody ustala się na 15-20 cm. W czasie tarła samica składa do 700 jaj, oblepionych tłuszczem, przez co lżejszych od wody. Samce mogą "wytrzeć" kilka samic, jeśli są w zbiorniku tarliskowym. Ilość jaj w gnieżdzie może wtedy dojść do 2000 szt. Wylęg następuje po 24-36 godzinach, w zależności od temperatury. Larwy mają 1 do 1,5 mm długości, więc są mikroskopijne. Zaczynają pływać po 4-6 dniach i szukać pokarmu. Karmi się je przez pierwszy tydzień pierwotniakami (infusoria), rozpuszczoną kroplą krwi (pokarm dla pierwotniaków) a potem zmielonym pokarmem suchym (płatkami), mlekiem w proszku, rozpuszczonym żółtkiem jaja kurzego, nicieniami "mikro" itp. Wychowanie narybku jest więc trudne. Z reguły udaje się wychować do 30% larw. Efektywność zależy praktycznie od pokarmu w pierwszych kilku dniach życia. Dobrze jest doprowadzić do rozwoju pierwotniaków w akwarium tarliskowym przed tarłem aby zapewnić pokarm dla narybku. Taką metodę stosują, z dobrymi wynikami hodowcy-amatorzy amerykańscy. Do tego jednak trzeba mieć duży zbiornik tarliskowy (10 gal/ok. 40 litrów). Jak widać prętnik karłowaty jest wyzwaniem dla hodowców- amatorów i odchowanie narybku tego gatunku jest "probierzem" ich dojrzałości akwarystycznej. Wychowanie 10-20 sztuk rybek nie jest żadnym sukcesem, gdyż tyle zwykle przeżywa rybek z naturalnie istniejącego w zbiorniku pokarmu. Niektórzy hodowcy porównują wychowanie narybku prętnika do wychowania narybku danio pręgowanego (podobna wielkość i ilość narybku). Imponujący jest widok "ławicy" 300 sztuk prętniczków miodowych, dlatego warto się potrudzić....


Informacja z sieci Web o prętnikach miodowych (Colisa chuna)

Ponieważ znakomita większość prętników sprzedawanych w Europie pochodzi z farm hodowlanych amerykańskich, ważna jest uwaga skierowana przez sieć Web, przez amerykańskich hodowców-amatorów, do fanów tej rybki.
Cytuję: ....obecnie bardzo rzadko można znaleźć zdrowe prętniki w sklepach zoologicznych. Większość ryb pochodzi z chodowli "wsobnych" (krewniaczych) i najczęściej narybek jest stymulowany do błyskawicznego wzrostu przez komercyjnych hodowców.W rezultacie organy wewnętrzne tych rybek są bardzo często niedorozwinięte. Często występują infekcje grużlicą (tuberculosis). Nawet w nieznacznie odbiegających od normy warunkach, rybki szybko giną....
Ta wypowiedź wyjaśnia sprawę nieodporności tych ryb na warunki bytowania. Widać nie tylko bojowniki składają ofiarę na ołtarzu komercji i "pokutują" w maleńkich naczyniach... W przypadku prętników jest jeszcze gorzej, czyni się ich okaleczonymi od młodości....


Powrót na początek strony     Licznik odwiedzin:
Wszelkie przedruki bez zgody autora - zabronione