Konsumpcja grindali.
Gdy bojowniczki są same ich karmienie jest o wiele prostsze.


Technika karmienia bojowników i innych ryb w moich akwariach


Technika karmienia jest ważnym elementem w hodowli ryb akwariowych.Brak naturalnych mechanizmów regulujących ilość spożywanych pokarmów w mikro-biotopie zbiornika, należy zastąpić odpowiednimi czynnościami hodowcy, wypełniającymi tą lukę. Moi ulubieńcy - bojowniki syjamskie, w genach odziedziczyły cechy pozwalające im przetrwać w warunkach częstych i długich niedostatków pożywienia oraz kótkich okresów jego nadmiaru. Jest to zdolność do nadmiernego spożycia pokarmu w krótkim okresie czasu, by być gotowym do przetrzymania okresu posuchy. W akwarium hodowca podaje pokarm w miarę regularmie, w "rozsądnych" ilościach. Ale rybki tego nie wiedzą, działają zgodnie z ich odwiecznym instynktem.



Technika karmienia pozwala uniknąć błedów w odżywianiu rybek. Sposób podania pokarmów i stworzenie odpowiednich warunków w czasie karmienia, pozwala na zapewnienie niezbędnych ilości pożywienia dla wszystkich rybek w akwarium. Zadanie jest trudne. Trzeba podać pokarm wszystkim bojownikom równomiernie a jednocześnie trzeba nakarmić rybki towarzyszące (molinezje, platki, prętniki). Przy podaniu np. grindali w toń zbiornika, najedzą się tylko molinezje i platki, najszybsze i najzwinniejsze, gdyż grindale stosunkowo wolno opadają na dno i w toni zbiornika bojowniki nie mają szans. Pozostaną głodne. Gdy przy pomocy gruszki z przewodem "wstrzyknie" się grindale na dno, to bojowniki szczelnie je obstąpią i wtedy molinezje i platki pozostaną głodne. Ten przykład pokazuje, źe zmieniając sposób podania pokarmu, możemy go "adresować" do konkretnych rybek, znając ich sposób żerowania. Trzeba również znać upodobania poszczególnych gatunków do konkretnych pokarmów. Jest rzeczą oczywistą, że podając np. pokarm roślinny, skierujemy go do molinezji, platek i prętników, a bojowniki go zignorują. W skrajnym przypadku może się okazać, że znaczna część podawanego pokarmu, który miał wpłynąć na rozwój danych ryb, nie zostanie im podany i rybki "przy pełnym żłobie", ledwo egzystują i zapadają na choroby. Z moich doświadczeń wynika jeden główny wniosek: molinezje i platki nie wymagają (poza pokarmami roślinnymi) adresowania pokarmów. W zupełności im wystarcza to co "ukradną" bojownikom.Moją ulubioną techniką jest równoczesne podanie dwóch różnych pokarmów, w dwa różne obszary. I tak np. płatki Ichtio-vit lub Bio-vit podaję na powierzchnię wody w środku akwarium, molinezje i platki wściekle je zaatakują i zaraz po tym wpuszczam larwy ochotki od przedniej szyby w stronę dna, gdzie są zgromadzone wiecznie głodne bojowniki (patrz zdjęcie powyżej). Larwy szybko opadną na dno, a za nimi bojowniki. Kilka molinezji i platek do nich się dołączy, gdy zobaczą taką zdobycz, ale większość zorientuje się dopiero po pewnym czasie i wtedy dołączą do "dennego" towarzystwa. Ponieważ larw ochotki dałem nieco więcej niż potrzebują bojowniki, molinezje i platki zgarną "swoją" działkę i nie pozwolą przejeść się bojownikom. "I wilk syty i owca cała". Po wspólnej konsumpcji z dna, molinezje i platki będą oczyszczać dno z leżących płatków a bojowniki oddadzą się ulubionej czynności przeszukiwania dna i wyciągania schowanych wśród kamieni larw ochotki lub chowających się grindali.





Jak widać na zdjęciu, tylko jedna molinezja zorientowała się, że "cos tu nie tak" i podpłynie zaraz do dwumiesięcznych bojowników, które zapamiętale zjadają "swoją" porcję grindali z dna. W tym czasie molinezje dostały mrożoną moinę do toni zbiornika. Ale niedługo wszystkie się tu pojawią (około 20) i wezmą udział w uczcie. Moina mrożona dość długo utrzymuje się w toni, dlatego spełnia doskonale rolę wabika dla molinezji, poza tym jest wartościowym pokarmem. Rolę tą mogą spełnić również węgorki "mikro", mrożony czerwony plankton, mrożony cyklop oraz pokarm płatkowany (Ichtio-vit,Bio-vit). Wpuszczać go trzeba do toni, w kierunku przeciwnym do kącika dla bojowników. Grindale wsysamy gruszką gumową i wstrzykujemy w kierunku dna kącika bojownikowego. Gdyby zaszła potrzeba "zamiany" pokarmów, wtedy grindale wstrzykujemy energicznie w kierunku tylnej ściany zbiornika a moinę do dna w kąciku bojownikowym. Wtedy role się odwrócą, ale molinezje nie będą "podkradać" moiny, mając zdecydowanie lepszy pokarm.

Bywają jednak przypadki, gdy ta technika zawodzi. Dzieje się tak, gdy różnica wieku jest duża na korzyść molinezji i platek. Wtedy dwie lub trzy takie rybki potrafią "roztrącić" cale stadko bojowników i pozbawić ich jedzenia. A ilość grindali, którymi mogę karmić wystarcza tylko bojownikom... Co wtedy robić? Wtedy stosuję technikę separacji. Mam stary, ponad dwudziestoletni, kotnik wieszany na szybie akwarium (wymiary 20 x 15 x 15 (h) cm) - trzy ścianki perforowane z perforowanym dnem (dla rozmnażania żyworódek). Gdy bojowniki zgromadzą się przy przedniej szybie, zakładam go "wchłaniając" je do środka. One się na to godzą i czasem jak któryś się gdzieś zawieruszy, szybko wpływa do kotnika, który dla niego uchylam. Wiedzą że jest czas na ucztę.. Wcześniej na dno wkładam prostokąt wycięty z folii plastykowej, aby dno było pełne, nie ażurowe. Wtedy mogę wstrzyknąć tyle grindali ile się bojownikom należy a one mogą je w spokoju skonsumować. Jednocześnie platkom i molinezjom podaję np. larwy ochotki do toni na środku zbiornika. W ten sposób każdy ma to co powinien mieć... Po miesiącu takiego żywienia, musiałem bojowniki na nowo przyzwyczajać do normalnego żerowania....


Powrót na początek strony     Licznik odwiedzin:
Wszelkie przedruki bez zgody autora - zabronione