Technika rozmnażania bojowników syjamskich

Ta zakładka dokładniej opisuje technikę rozmnażania Betta Splendens (rasy hodowlanej) dla tych bardziej zaawansowanych hodowców tej rasy, którzy świadomie podejmą "wyzwanie" rozmnożenia i wychowania potomstwa tej wspaniałej rybki. Pod pojęciem "technika rozmnażannia", umieszczam całokształt warunków, które stwarza hodowca rybkom w zbiorniku tarliskowym, aby zapewnić jak najlepszy wynik tarła, czyli uzyskać jak największą ilość zdrowego potomstwa o określonych przez hodowcę cechach. Rozpoczynając w styczniu 2005 roku moją hodowlę bojowników syjamskich, mogłem z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem początkującym hodowcą, ponieważ moje pierwsze doświadczenia z rozmnażaniem bojowników (dwa tarła) pochodziły z "innej epoki", czyli 25 lat temu. Rozpocząłem od dziesiątków godzin śledzenia w internecie (przeważnie na stronach amerykańskich), aktualnych metod rozmnażania i aktualnego stanu wiedzy na ten temat. Oczywiście same bojowniki się "nie zmieniły", ich zachowanie i charakterystyka, pozostały takie same od tych 25 lat, ale stan wiedzy (i zasób doświadczeń) wzrósł bardzo znacznie. A przede wszystkim kolosalnie zmieniła się technika wymiany i dostępu do informacji. Z wielu metod i technik rozmnażania (amerykańskich, syjamskich, angielskich), wziąłem część wspólną i przyjąłem "swoją drogę".





      Aktualnie stosowana przeze mnie metoda przygotowania zbiornika tarliskowego,
     w którym wychowuję powtarzalnie od 150 do 350 malutkich bojowników.







Zbiornik tarliskowy

Ponieważ rozpoczynałem "od zera" musiałem wybrać wielkość zbiornika tarliskowego. Rozmnażanie planowałem uczynić moim permanentnym zajęciem, dlatego też chciałem mieć akwarium "tarliskowe", czyli optymalne do rozmnażania bojowników. Wbrew powszechnym opiniom, że "im większy tym lepszy", ta zasada nie jest słuszna dla bojowników syjamskich. W zbiorniku średnim (ok.70 litrów) samiec ma kłopoty w skutecznym "dopingowaniu" samicy, a wykarmienie narybku jest praktycznie niemożliwe, gdyż zapewnienie każdemu maluchowi pokarmu powodowałoby konieczność "rozpylania" bardzo dużych jego ilości w toni zbiornika, aby pokarm "mógł znaleźć" każdą rybkę.Takie zbiorniki nie nadają się na tarliskowe. Poniżej zamieszczam typy (wielkości) zbiorników tarliskowych dla bojowników i ich wlaściwości (dane z USA). Optymalna wysokość zbiorników tarliskowych dla bojowników wynosi 23-25 cm. Akwarium musi mieć szybkę do przykrycia, w celu zapewnienia odpowiednich warunków termicznych.



Zbiorniki tarliskowe dla bojowników

Pojemność (ltr) Wymiary (cm) Ilość narybku Czas hodowli Karmienie Wymiana wody
14 (~3,5 gal) 30 x 20 x 23 do 50 1,5 mies. łatwe 50%/1dzień
17 (~4,5 gal) 30 x 25 x 23 do 80 1,5 mies. łatwe 30%/1dzień
20 (~5gal) 35 x 25 x 23 do 100 1,5 mies. łatwe/OPW8 50%/2dni
28 (~7,5 gal) 40 x 30 x 23 do 150 1,5 mies. trudne/OPW7 30%/2dni
39 (10 gal) 45 x 35 x 25 do 200 2 mies. b.trudne/OPW5-6 25%/2dni

OPW8 - obniżenie poziomu wody do 8 cm (pierwszy tydzień życia narybku)





Biorąc wszystko pod uwagę, zdecydowałem się na zbiornik 5 galonów (ok. 20 litrów) o wymiarach ( 35 x 25 x 23 (h) cm). Taki zbiornik, pozwala na wychowanie ok.100 szt. narybku, w ciągu 1,5 mies., gwarantując mu właściwe warunki do wzrostu, przy wymianie 50% wody co drugi dzień. Wykarmienie narybku jest stosunkowo łatwe (przy obniżeniu poziomu wody do 8cm, w ciągu 1 tygodnia życia). Po upływie 1,5 miesiąca, dla kontynuowania szybkiego tempa wzrostu, narybek trzeba przenieść do większego zbiornika.

Urządzenie zbiornika tarliskowego

Teofil w zbiorniku tarliskowym przed pierwszym tarłem. Na wstępie mierzę parametry fizyko-chemiczne wody wodociągowej po 24h odstaniu. Wyniki: pH- 7,0-7,2, twardość ogólna- 18 st.N, twardość węglanowa- 13 st.N. Mam więc wodę twardą, ale mieści się w górnych widełkach parametrów dopuszczalnych dla bojowników syjamskich. Z akwarium do wychowania młodzieży wziąlem żwirek, przepłukałem go i umieściłem w zbiorniku tarliskowym. Zbiornik zalałem wodą (odstałą przez 24 godziny, do wysokości ok. 6 cm. Resztę wody ( do wysokości 10-11 cm) uzupełniam wodą "starą" ze zbiornika, w którym nie hoduję bojowników ( akwarium ogólne). Umieszczam w nim grzałkę zatapialną 40 W, włączam grzałkę przez regulator temperatury RT-2, przyczepiam termometr laboratoryjny (dokładność 0,5 st.C.) i umieszczam w zbiorniku gąbkowy filtr "powietrzny", który zrobiłem przerabiając filtr firmowy, najmniejszy jaki mogłem kupić na rynku. Po przeróbce był już zdolny pracować przy wysokości wody 10-20 cm. Wybieram najlepszy z posiadanych kamieni do napowietrzania (bardzo drobne "bąbelki"). W zbiorniku umieszczam sztuczną "trawkę", sztuczną roślinkę z dużą ilością "liści", połowę małej doniczki oraz niezatapialną pokrywkę, dla budowy pod nią gniazda. Jako zabezpieczenie gniazda używam jednak częsciej połowy przeciętego kubka styropianowego (patrz zdjęcie na początku tej strony). Na powierzchni umieszczam trochę wgłębki wodnej i jedną, niedużą "paprotkę". Pamiętać trzeba, żeby rośliny pływające nie zajmowały więcej niż połowę (ok.50%) powierzchni górnej zbiornika, biorąc pod uwagę ich silny rozrost w awarium tarliskowym. Liczenie na pokarm naturalny zgromadzony wśród roślin żywych, prowadzi do zagłodzenia i śmierci 90% larw i wychowanie tylko nielicznych osobników ( ok. 30 sztuk). Włączam filtr gąbkowy i silne napowietrzanie. Nastawiam temperaturę wody 29,5 st.C. Do oświetlenia zbiornika stosuję dostępną w handlu i "popularną", teleskopową lampkę halogenową. Ten rodzaj oświetlenia jest właściwy dla zbiornika tarliskowego, gdyż spektrum światła z halogenu jest przesunięte w kierunku światła czerwonego w porównaniu ze światłem fluorescencyjnym (zimne -niebieskie). Tym samym spektrum światła emitowanego przez halogen jest bardziej zbliżone do światła słonecznego. Patrz: Oświetlenie alternatywne i spektrum swiatła.
Na dwa-trzy dni zbiornik pozostawiam do ustabilizowania warunków. Woda w tym czasie jest bardzo dobrze dotleniana, co jest niezbędne dla przyszłych (wyklutych zawsze w dużej ilości) larw, których samiec nie może umieścić w gnieździe. Larwy te umierają w ciągu klikudziesięciu godzin, gdy nie zapewni się im właściwych warunków (natlenienie wody, inhibitory) i pokarmu (małe nicienie "mikro"). Po dwóch-trzech dniach usuwam filtr gąbkowy, wyłączam napowietrzanie i aplikuję 5-6 kropli zieleni malachitowej, mieszam dobrze wodę i zbiornik tarliskowy jest gotowy do wykorzystania (zdjęcie po lewej).
Decyzję o zastosowaniu podłoża żwirowego podjąłem świadomie, mniemając, że zachowując w nim bakterie nitryfikacyjne, stworzę bardziej stabilne warunki w zbiorniku, chociaż olbrzymia większość hodowców amerykańskich stosowała zbiornik bez podłoża. Nie zwróciłem uwagi na niepozorną informację o autoinhibitorach wzrostu i rozwoju populacji, która otrzymałem od kolegi - profesjonalisty, co dopiero po piątym tarle zmusiło mnie do rewizji moich poglądów. Od siódmego tarła stosuję zbiornik tarliskowy bez podłoża (patrz zdjęcie na początku strony i czytaj Autoinhibitory rozwoju).

Przeprowadzenie tarła

Gdy zbiornik tarliskowy jest gotowy (p.zdjęcie obok, już bez podłoża), należy przystąpić do "organizacji" tarła. Cechą gatunkową bojowników syjamskich jest dojrzewanie ikry u samicy na widok samca i na skutek jego "zalotów", które są prawie zawsze bardzo "brutalne" (jeżeli nie ma możliwości wyboru samiczki, która odpowie na zaloty samca "od pierwszego spojrzenia"). Czas dojrzewania ikry u "dorosłej" i "chętnej" samicy wynosi od 6 do 28 godzin. Gotowość do godów z danym samcem samiczka "obwieszcza" przywdziewając "szatę" w postaci pionowych pasów na ciele. Pasy poziome zaś są znakiem irytacji i braku gotowości do tarła. Jeżeli samiczka po 30 minutach od umieszczenia jej w zbiorniku tarliskowym ciągle pokazuje pasy poziome, to lepiej jest skompletować parę "od nowa", z- lub bez- udziału tej samiczki. W przeciwnym wypadku zniecierpliwiony samiec może ją zabić (patrz Nieudane podejście do piątego tarła).
Biorąc pod uwagę czas potrzebny na dojrzewanie ikry, najlepiej jest go "wyznaczyć" na noc, przy zgaszonym świetle, co spowoduje, że okres ten samiczka przeżyje łagodniej. Ja, podobnie do bardziej doświadczonych hodowców, wpuszczam samca o godz. 14.00, a około godziny 17.00 samiczkę. Samiec ma w tym czasie dostać "adrenaliny" i dokładnie spenetrować zbiornik. Przed wpuszczeniem samiczki umieszczam w zbiorniku tarliskowym cylinder przezroczysty z otworami dla przepływu wody. Zrobiłem go z 1,5 litrowej butelki po napoju, obcinając ją z dwóch stron i wiercąc otworki. Samiczka zostaje umieszczona wewnątrz cylindra. Samiec, natychmiast zaczyna zaloty, a ona pokazuje śliczne pionowe pasy. Taka "zabawa" trwa ok.1 godziny, około godz. 18.00 cylinder usuwam i tarło się rozpoczyna. Od godz.18.00 do godz.22.00, jest czas na zaloty właściwe, tak brutalne, że samiczce trzeba zapewnić kryjówki. O 22.00 światło należy wyłączyć, by proces dojrzewania mógł przebiegać bez nadmiernej utraty zdrowia przez samiczkę. W tym czasie samiec ma czas na budowę gniazda z "bąbelków", zlepionych "śliną". Na drugi dzień rano z reguły ok.godz.8.00-10.00 dochodzi do tarła właściwego. Samiczka pełna dojrzałej ikry podpływa do gniazda i następuje seria "miłosnych" uścisków, w kórych samiec owija się wokół partnerki i odwraca ją do góry brzuszkiem, wyciskając ikrę, która partiami po kilkanaście sztuk powoli opada na dno. Samica wygięta w "S", jest jakiś czas nieruchoma, jakby bezwładna, a samiec dosyć szybko "opamiętuje się" i zbiera opadającą ikrę do pyszczka, a następnie umieszcza ją (w pęcherzykach powietrza) w gnieżdzie. Takie "miłosne" zmagania mogą trwać 2-4 godzin. Często zdarza się w trakcie tarła, że samiczka podpływa na dno zbiornika i zbiera opadłe jajeczka aby je umieścić w gnieżdzie (zdarza się tak wtedy, gdy samiec nie zbiera ikry z dna, lub jest mniej sprawny w tym temacie). Czasem moment rozpoczęcia tarła przedłuża się o 24-48 godzin, szczególnie gdy samiec jest "delikatny" w zalotach i ikra u samiczki dojrzewa wolniej. Kiedy samiczka zacznie znów przed samcem uciekać, należy ją odłowić. Jej rola została zakończona i lepiej ją uchronić przed natarczywością partnera. Od tego momentu światło w akwarium ma być włączone, przez ponad tydzień. Zdarzają się też sytuacje, gdy do tarła dochodzi, gdy praktycznie nie ma jeszcze gniazda a powstaje ono w trakcie zbierania ikry. Zwykle takie tarło jest również udane.

Ojcowska opieka

Teraz następuje najważniejszy okres, opieki samca nad zapłodnioną ikrą i larwami. Samiec ciągle coś przy gnieżdzie "majstruje", często przebudowuje gniazdo, przenosi ikrę itd. Praktycznie nie zdarzają się sytuacje "zjadania" ikry przez ojca. Hodowcy, szczególnie początkujący, irytują się, gdy zauważą, że samiec zjada ikrę, ale tak może się zdarzyć jedynie w przypadku początku jej "pleśnienia". Samiec po prostu ją usuwa. Jeżeli cała ikra zostanie "zjedzona", znaczy to że cała zaczęła "pleśnieć". Po 24 godzinach od zakończenia tarła można zacząć obserwować gniazdo, aby zobaczyć wykluwające się larwy. Wiszą one pod gniazdem, samiec dba o to by wszystkie były w pęcherzykach powietrza, na zewnątrz wystają tylko "ogonki". Wspaniały jest widok setki takich wiszących "ogonków". Po następnych dwóch- trzech dniach larwy zaczynają pływać a tata stara się je zbierać do pyszczka i umieszczać w gnieździe. Gdy takich pływających larw zrobi się dużo, samca trzeba odłowić. Jego rola również została zakończona. Wydzielane przez samca inhibitory rozwoju, wpływałyby zabójczo na jego potomstwo, co prowadziłoby do znacznego zmniejszenia jego ilości. Larwy przestały się odżywiać swoim "żółtkiem" i hodowca powinien przystąpić do opieki nad narybkiem (patrz Pielęgnacja narybku). Pozostaje jeszcze jedna kwestia: karmienia samca w czasie opieki nad gniazdem. Wzorem większości hodowców z USA, samce zawsze karmię żywymi larwami ochotki (po 5-8) dwa razy dziennie, wpuszczając je po przeciwnej stronie od gniazda. Jeżeli hodowca nie ma "zaufania", to można samca przez tydzień nie karmić (bywają samce - chociaż rzadko, które same nie przyjmują pokarmu w tym czasie).






       Emil w trakcie opieki nad gniazdem, po tarle nr 9 z Figą.









Kliknij tu aby obejrzeć film z opieki nad wyklutymi larwami, nadesłany przez Zuzannę Sibińską.


PROFESJONALNE ROZMNAŻANIE BOJOWNIKÓW SYJAMSKICH (RASY HODOWLANEJ)

W tym miejscu chciałbym w olbrzymim skrócie (po raz pierwszy na polskiej stronie akwarystycznej), przedstawić sposób rozmnażania przez profesjonalnych hodowców Betta Splendens, korzystając z niekodowanej strony hodowcy (uzyskałem zgodę Marianne). Zanim omówię temat, wejdź na stronę bcbetta.com i przejrzyj zdjęcia urządzeń zainstalowanych w pokoju rybkowym (fish room). Są to zdjęcia "starego pokoju".

Zdjęcia te nie mogą być kopiowane bez zgody pisemnej bcbetta.com (dotyczy to także zdjęcia z mojej strony)
Zbiornik tarliskowy jest przedzielonym na pół zbiornikiem 10 gal (ok. 40 litrów). Każdy z nich ma więc "optymalną" pojemność 5 gal (ok. 20 litrów). W celu pozbycia się wpływu inhibitorów na liczebność wylęgniętego narybku, w zbiorniku zapewniona jest cyrkulacja wody. Woda wlewana do zbiorników jest wodą wodociągową, napowietrzaną przez 24 godziny. Woda wpływa do zbiornika A i przez filtr przepływowy w przegrodzie, do zbiornika B. Stąd woda wypływa do zamkniętego pojemnika, przez otwór wylewowy zabezpieczony bardzo drobną siatką. Z pojemnika, po uzyskaniu pewnego poziomu, woda jest automatycznie wypompowywana do filtra zewnętrznego. Ilość przepływającej wody jest regulowana płynnie przez hodowcę. Teperatura wody - 80 st.F (26,8 st.C), pH- 7,2. Woda może cyrkulować w obiegu zamkniętym ( poprzez filtr biologiczny oraz filtr UV ) lub w obiegu "otwartym", uzupełniana z beczki jako zbiornika "pośredniego", ( gdzie poddana jest aeryzacji (napowietrzaniu)). Woda w zbiornikach tarliskowych nie wymaga więc stosowania napowietrzania, co jest szczególnie ważne dla masowo wyklutych larw (kilkaset) i niemożliwości umieszczenia ich w gnieździe przez samca. Po usunięciu samca do zbiornika tarliskowego wkłada się kamień napowietrzający, gwarantujący właściwą ilość tlemu w wodzie dla dużej ilosci narybku. Taki zbiornik pozwala hodowcy na taką regulację przepływu wody, aby wpływ inhibitorów był "dodatni" i w rezultacie otrzymywać ponad trzysta (300!) osobników z jednego tarła. Hodowca nie stosuje żadnych medykamentów chemicznych, poza płynnym wapniem dodawanym do wody w celu zwiększenia jej twardości (w tej okolicy - 100 mil na pólnoc od Seattle - wody są bardzo miękkie, pozbawione wapnia). W zbiorniku umieszczono sztuczną roślinkę (schowek dla samicy) i połowę styropianowego kubka od kawy/herbaty jako zabezpieczenie gniazda. Samica jest wpuszczana wraz z samcem ok. godziny 14.00, przy czym samica do specjalnego pojemnika z dziurkami. Przed zgaszeniem światła na noc, pojemnik ochronny samicy usuwa się. Nie czeka się na budowę gniazda przez samca. Do tarła dopuszcza się tylko te samice, które odpowiadają na widok samca pasami pionowymi w ciągu 5 minut, gdyż inaczej tarlo przeciąga się do kilku dni i samica jest bardzo poturbowana. W ten sposób dokonuje się doboru pary, która wzajemnie się akceptuje. Jeżeli samica zaczyna "skubać" samca, usuwa się ją ze zbiornika tarliskowego, gdyż z reguły do tarła w tej turze nie dochodzi. Tak dobrana para w 9 na 10 przypadków rozpoczyna tarło przed godziną 10 rano dnia następnego. Tarło trwa od pół do 3 godzin. Samicę odławia się po tarle, a samca po 4 dniach. Samce zawsze są karmione do kąta najbardziej odległego od gniazda. Niektóre samce nie przyjmują pokarmu w czasie opieki nad gniazdem i larwami. Narybek karmi się tylko pokarmami zywymi, przy czym pokarmem głównym (przez pierwsze 3 tygodnie) są nicienie "mikro". Uważny czytelnik zauważy pewnie dość duże zbieżności między opisaną technologią i moimi sposobami prowadzenia rozmnażania bojowników, poza kilkoma różnicami: brakiem przepływu wody, aeryzacją zewnętrzną i temperaturą 26,8 stopni C.
Nie ma w tym przypadku, gdyż od Marianne, dwa lata temu, dużo się nauczyłem (poprzez wymianę korespondencji).

UKŁAD PRZEPŁYWU WODY W MOIM AKWARIUM TARLISKOWYM
. Aktualnie buduję specjalny układ do realizacji przepływu wody w akwarium tarliskowym, z nastawialną prędkością przepływu. Będzie to rozwiązanie proste (wręcz prymitywnie proste - amatorskie), tanie i skuteczne. Wielu hodowców - amatorów podejmowało próby wykonania obiegu wody, z różnym skutkiem . Ale tylko niektórzy osiągnęli sukces.... Wykonanie przepływu wody w akwarium tarliskowym pozwoli na wyeliminowanie uciążliwych wymian wody (kilka razy dziennie po 50% ilości) i łatwiejsze wychowanie dużych ilości narybku ( 200 - 300 sztuk) z jednego tarła. Zasadę tego rozwiązania pokazuje rysunek.

Ze zbiornika górnego (wyposażonego w grzałkę i regulator temperatury RT2 (Gt)), woda ścieka do akwarium tarliskowego poprzez zawór odcinający. Jest on otwarty tylko wtedy, gdy regulator RT2 wyłącza grzałkę (po podgrzaniu wody do ustawionej na nim temperatury). Gdy trwa podgrzewanie wody - zawór jest zamknięty.Regulator przepływu (kranik) pozwala nastawić zadaną prędkość przepływu. W zbiorniku górnym woda jest napowietrzana przez kamień z pompy napowietrzającej(N). W zbiorniku tarliskowym pracuje niezależny układ grzania wody (grzałka i regulator RT2 (Gt)) oraz pracuje filtr gabkowy (Fg), w chwili obecnej tylko jako "zabezpieczenie" w razie awarii układu przepływu. Ze zbiornika tarliskowego woda wycieka (przez układ kontroli przekroczenia poziomu ("odwrócone S", zrobiony z rurek aluminiowych), bezpośrednio do zbiornika dolnego o dużej pojemności. Jako zbiornik górny zastosowałem akwarium 70 litrowe, a jako dolny - akwarium 95 litrowe. Po wylaniu się wody ze zbiornika górnego do poziomu czujnika RT2 (lub poziomu rurki wylewowej - dla ochrony grzałki), układ w chwili obecnej przestaje działać i czeka na napełnienie zbiornika górnego wodą. (Po obniżeniu poziomu wody w zbiorniku górnym, odsłonięty zostaje czujnik temperatury regulatora RT2 i , przy temperaturze w pokoju 20-22 st.C.,włączone zostaje grzanie grzałki w tym zbiorniku, a tym samym zawór przepływu zamyka się). Teraz muszę niestety ręcznie wlać nową wodę do zbiornika górnego. Wstępnie ją podgrzewam do temperatury 26-27 st.C. aby skócić czas grzania w zbiorniku górnym. Po podgrzaniu nowej wody do właściwej temperatury regulator wyłącza grzałkę, zawór się otwiera i przepływ zaczyna "działać". Wodę ze zbiornika dolnego używam do uzupełnień i wymian w innych akwariach. Jest to oczywiście wstępny etap pracy (model), dalszy będzie polegał na zapewnieniu obiegu zamkniętego, po zainstalowaniu głowicy wodnej, filtra biologicznego i filtra UV oraz elementów sterowania, ale to jest dodatkowa praca (i kasa). Obecnie zbiornik górny wystarcza na ponad 6 pełnych wymian wody w akwarium tarliskowym, a jedną wymianę ustawiam na 20 minut do 40 minut, co daje pracę ciągłą układu w cyklu 1,5 - 3 godzin. Na noc ustawiam pełną wymianę na 1 godzinę (mam spokój i czas około 6 godzin, na sen). Wkrótce model wypróbuję przy jednym z następnych tareł.

Powrót na początek strony     Licznik odwiedzin:
Wszelkie przedruki bez zgody autora - zabronione